609 450 170
tomasz.koczwara@gmail.com

Negocjacje ceny kredytu (cz. 1/2)

Napisano 2014-03-13

Drażliwy temat, każdy chce mieć jak najtańszy kredyt. Zasadnicze pytanie brzmi: czy cena kredytu w ogóle podlega negocjacji? Tak, ale nie wszędzie i nie w każdych okolicznościach. Nie istnieją zawsze sprawdzające się zasady czy uniwersalne prawdy, jednak najważniejsze czynniki, które mogą ułatwić rozpoczęcie negocjacji to:

  1. Wysokość kredytu – im wyższy, tym lepiej.
  2. Udział środków własnych – im wyższy, tym lepiej.
  3. Poziom zarobków – im wyższy, tym lepiej.
  4. Chęć zakupu dodatkowych produktów (np. ROR, karta kredytowa, produkty regularnego oszczędzania, ubezpieczenia).
  5. Kontroferta innego banku.
  6. Chęć/determinacja banku do sprzedaży produktu i pozyskania klienta.

Co bank to obyczaj

Każdy bank ma nieco odmienną segmentację klienta, ale powyższe składowe będą odgrywać decydującą rolę w każdym przypadku. Banki nie obniżają marż kredytowych czy prowizji “za nic” lub zdarza się to bardzo rzadko, a obniżki te są raczej symboliczne. Przy jednym z kredytów prezent taki uczynił Deutsche Bank, który dla kwoty powyżej 1 000 000 PLN i udziale własnym rzędu 200 000 PLN “za nic” sprzedał kredyt na marży -0,1% mniejszej. Niby niewiele, ale przy takiej kwocie i długim okresie spłaty suma zaoszczędzonych odsetek zrobi się niemała. To “za nic” zresztą też nie do końca jest prawdą, ponieważ klient spełnił wymóg posiadania rachunku z przelewem dwukrotności wysokości miesięcznej raty oraz skorzystał z karty kredytowej – z tego tytułu obniżkę już dostał, dodatkowo udało się wynegocjować nieco więcej (dodajmy: nie było kontroferty). Ogólna zasada będzie jednak taka, że negocjacje to “coś za coś” lub “coś pod warunkiem czegoś”. Powiedzmy więcej o każdym z w/w aspektów.

1. Wysokość kredytu

Jaki kredyt się łatwiej negocjuje? Co do zasady jak najwyższy, oczywiście. Nieco umownie przyjmijmy, że kredyty mniejszej wysokości to te do 300 000 PLN, kredyty w przedziale 300 – 500/600 000 to kredyty średniej wysokości, zaś kredyty powyżej 500/600 000 to kredyty duże. Przy dużych kredytach, wbrew pozorom, nie każdy bank będzie bardzo zabiegał o pozyskanie klienta, kosztem swojej ceny. Coraz większe znaczenie odgrywać będzie czynnik ryzyka, związany z wkładem własnym, liczbą kredytobiorców wnoszących dochód oraz źródłem tych dochodów, rodzajem kredytowanej nieruchomości. Kredyt na 1 000 000 PLN przy wkładzie własnym 5%, zabezpieczonym na nieruchomości o pow. 250 m.kw. z basenem, kupowanej przez jedną osobę prowadzącą działalność gospodarczą będzie dla banku bardzo ryzykownym tematem. Negocjacje, wbrew pozorom, wcale nie będą tak oczywistą sprawą. Jeden dochód z niepewnego (wg banku) źródła, niski udział własny i droga, trudno zbywalna nieruchomość. Dużo łatwiej byłoby w sytuacji drugiego dochodu z umowy o pracę oraz udziału własnego na poziomie 20%. A zatem: im wyższy kredyt, tym lepiej, ale spore znaczenie mają też pozostałe elementy kredytowej układanki.

2. Udział środków własnych

Od tej reguły nie ma wyjątków – im wyższy, tym lepiej. Wniesienie 20% wkładu własnego zwalnia nas z dodatkowego ubezpieczenia i w polskich realiach jest traktowane jako dość duży wkład własny.

3. Poziom zarobków

Im więcej, tym lepiej, ale źródło ma znaczenie. Bank będzie wolał negocjować z klientem zarabiającym 10 000 PLN na umowie o pracę, niż z klientem mającym 15 000 PLN zysku na prowadzonej działalności gospodarczej. To temat rzeka i nierozwiązywalny spór o to, które źródło jest “bezpieczniejsze”, więc nie ma sensu przywoływać w tym miejscu całej dyskusji i argumentów obu stron. Działalność gospodarcza jest dla banku obarczona większym ryzykiem i tyle. Ważne też, aby w gospodarstwie domowym (zwłaszcza wieloosobowym) było więcej niż jedno źródło dochodu – to również działa na korzyść klienta.



Dodaj komentarz | Wróć do listy wpisów

Dodaj nowy komentarz

Komentarze

Brak komentarzy dla tego wpisu